Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychologiczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychologiczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2019

Zło ma najczęściej najbardziej pociągające oblicze... "Za zamkniętymi drzwiami" - B. A. Paris [#90]


B. A. Paris w zeszłym roku zawojowała polski rynek wydawniczy. Za zamkniętymi drzwiami było jej debiutem literackim, który zdecydowanie podzielił czytelników. Mimo wszystko w sieci natrafiłam na niewyobrażalną ilość pozytywnych opinii, przez co mam wrażenie, że z recenzją tej książki jestem spóźniona o całe wieki. Thriller psychologiczny jest dla mnie jednym z ulubionych gatunków literackich i mam wrażenie, że stanowi on dla autorów swego rodzaju wyzwanie. Bo czy istnieje coś bardziej skomplikowanego niż ludzka psychika? W dodatku stworzenie historii, która wciąga od pierwszej strony i utrzymuje w stanie ciągłej niepewności wcale nie jest takie łatwe. Czy całe to zamieszanie odnośnie Za zamkniętymi drzwiami było warte świeczki?


czwartek, 10 stycznia 2019

Jak zdefiniować to, co najgorsze? - "Definicja strachu" - Michał Wróblewski [#72]


                Wiele razy otrzymałam dowody, że Polska stoi kryminałem i thrillerem. Mamy na swoim podwórku prawdziwych wirtuozów gatunku, którzy każdą kolejną swoją powieścią pozostawiają czytelnika z pogmatwanymi myślami i poczuciem wspaniale spędzonego czasu. Dlatego z niecierpliwością czekam na poszerzanie się tego zacnego grona naszych mistrzów przez utalentowanych debiutantów. Tym razem natrafiłam na powieść "Definicja strachu" Michała Wróblewskiego. Jest mrocznie, tajemniczo i zaskakująco. Ale czy ogólnie dobrze?


czwartek, 13 grudnia 2018

Nigdy nie uciekniesz przed przeszłością... "Nigdy nie zapomnisz" - Kathryn Croft [#69]


                Kathryn Croft jest jedną z tych autorek, o której mówią mi wszyscy przyjaciele choć odrobinę zainteresowani literaturą z gatunku thrillera psychologicznego. Jej powieści, takie jak "Nie ufaj nikomu" czy "Córeczka" ugruntowały jej wysoką pozycję na liście najlepszych pisarzy z tego gatunku. Dlatego z niecierpliwością oczekiwałam "Nigdy nie zapomnisz", która to opowieść miała być pierwszym moim spotkaniem z twórczością brytyjskiej autorki. 


                Leah Mills jest z pozoru zwyczajną młodą kobietą. Szczęśliwie znalazła pracę w bibliotece, która doskonale zgrywała się z jej raczej introwertycznym stylem życia i jak wiele osób z jej otoczenia, poszukiwała podobnego uśmiechu losu jeżeli chodzi o życie uczuciowe. Jednak okazuje się to szczególnym wyzwaniem ze względu na jej przeszłość i ciągle nawiedzające ją wspomnienie nowego chłopaka w szkole, który kilka ładnych lat wcześniej totalnie zawrócił jej w głowie. Adam był jak niemal wycięty z marzeń młodych dziewczyn: przystojny, nonszalancki, inteligentny, lecz jednocześnie zbuntowany i mający swoje zdanie na każdy temat. Nic więc dziwnego, że paczka przyjaciół skupiła się wokół niego, a sama Leah w końcu uwierzyła, że ją także może spotkać miłość. Jednak Adam w swoim uporze wykazywał pewną niezdrową obsesję, która z początku niewinna, wydawała się przybierać na sile z pozoru błahego powodu. I nikt nie był w stanie przemówić mu do rozumu. 

                Lata później Leah wiedzie życie uciekinierki, wciąż wierząc, że nie została dostatecznie ukarana za wydarzenia z przeszłości. Jednak kiedy decyduje się na nawiązanie bliskiej znajomości przez internet z tajemniczym i jednocześnie uroczym Julianem, jej życie wywraca się do góry nogami, o ile mogło jeszcze bardziej. Przeszłość dogania ją w najmniej oczekiwanych momentach, dziewczyna wciąż ma wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Poza tym, najbliższe Leah osoby zaczynają zastanawiać się nad jej dziwnym zachowaniem... bo w końcu kto normalny ukrywa się przed światem aż do takiego stopnia? 

"Byłam mistrzynią w naginaniu prawdy i ukrywaniu informacji na swój temat i to kłamstewko na temat choroby zdawało się niczym w porównaniu z chodzącym kłamstwem, jakim byłam ja sama."

                Przyznam szczerze, że autorka miała w przypadku "Nigdy nie zapomnisz" całkiem ciekawy pomysł na fabułę. Grzech z przeszłości, ktoś, kto wciąż obserwuje główną bohaterkę i z uporem maniaka pilnuje, aby nigdy nie rozpoczęła życia z czystą kartą. Jak więc wyszło ostatecznie? 

                I dobrze, i źle. Zdecydowanie plusem jest tutaj końcowa część powieści, rozwiązanie wielu interesujących wątków w sposób satysfakcjonujący dla czytelnika i absolutny brak niedopowiedzeń. Czyli wszystko na swoim miejscu. W dodatku autorka operuje słowem w sposób bardzo przystępny, a kiedy wchodzi w skrzywdzoną psychikę głównej bohaterki i opisuje jej wątpliwości, to prawdziwy majstersztyk. 

                Co nie zmienia faktu, że sama w sobie bohaterka wydaje mi się absolutnie najgorszym elementem "Nigdy nie zapomnisz". Podejmuje irracjonalne decyzje, wiele razy miałam ochotę rzucić książką o ścianę tylko dlatego, że sposób myślenia Leah wydawał mi się kompletnie odrealniony i bez żadnego sensu. Ale czy mogę traktować to jako wadę? Tego nie wiem, być może takie było założenie autorki. Może to wydarzenia z jej przeszłości tak na nią wpłynęły? I choć przyznam, Leah w swoim życiu przeszła wiele, jednak patrząc z perspektywy całej powieści, mam wrażenie że jej działania są nie do końca adekwatne do sytuacji. W tym właściwie widzę wadę - wydarzenia prowadzące do głównych wątków powieści powinny być, w moim odczuciu, dużo bardziej dopracowane pod względem udziału głównej bohaterki powieści. 

                I choć jestem trochę zniechęcona, nie odpuszczę Kathryn Croft. W kolejce czeka "Córeczka" i mam szczerą nadzieję, że zamaże nie do końca pozytywne odczucia względem najnowszej powieści tej autorki. 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję: 

http://www.burdaksiazki.pl/zapowiedzi/

środa, 31 października 2018

Życie wśród najbliższych, a jednocześnie obcych... "Randka" - Louise Jensen [#66]


                Wyobraźcie sobie, że budzicie się rano we własnym łóżku, bez butów, ale w wyjściowym stroju. Na palcach macie krew, głowa pulsuje wam tępym bólem, a ramiona ozdabiają liczne siniaki. Nie pamiętacie, co działo się zeszłej nocy, nie do końca wiecie, jak znaleźliście się z powrotem w swoim domu. Odczuwacie lęk, zastanawiacie się, czy ktoś was nie skrzywdził. Lekko się zataczając, podążacie do łazienki, żeby dokładniej ocenić szkody i wtedy spoglądacie w lustro. I widzicie w nim obcą twarz. 

sobota, 7 kwietnia 2018

#39. Signum Sanguinem. Mrok. Revamped - Evanna Shamrock


                Są takie historie, w których z pozoru najmniejsze szczegóły są następnie przekształcane w podstawowe filary prowadzonej fabuły. Kiedy po raz pierwszy miałam do czynienia z serią "Signum Sanguinem", zdałam sobie sprawę, że historię tą należy poznawać w sposób stopniowy i, przede wszystkim, cierpliwie. A zrozumienie zasad działających tym światem jest nie mniej ważne, jak emocjonalne przeżycia bohaterów, w szczególności głównego, Jojo. 

                W pierwszym tomie serii autorka przedstawiła głównego bohatera jako outsidera, który żyje sam dla siebie (i dla swojego kota-przybłędy), ale jednocześnie nie ma w nikim oparcia, będąc pewnym, że jedyną szansą na przetrwanie jest ufanie wyłącznie sobie. Po przykrych przeżyciach z przeszłości, Jojo musi na nowo nauczyć się zaufania do drugiej osoby, które wcześniej zostało nadszarpnięte w sposób bardzo okrutny. 


                Jednakże gdzieś tam, w świecie, którego Jojo nie do końca był świadomy, byli Naznaczeni. I gdyby nie jeden moment, w którym Jojo wbrew przeciwnościom losu znalazł się dokładnie w tym miejscu i o tym czasie, gdy to było konieczne, zarówno Naznaczeni, jak i Jojo nigdy by na siebie nie natrafili. Główny bohater poznaje grupkę młodych ludzi, którzy jako jedyni byli w stanie szczerze mu pomóc. Jednocześnie w tle rozwija się tajemnica znikającym mieszkańców Auditum. Czy uda się wreszcie odkryć prawdę, taką, która odpowiedziałaby na pytania z każdej sfery życia Jojo?

                "Signum Sanguinem. Mrok. Revamped",  jest wznowieniem początku całej serii o Naznaczonych i jednocześnie debiutuu Evanny Shamrock i to doskonale widać, szczególnie porównując książkę do genialnej "Genezy". Miałam przyjemność zaobserwować gigantyczny wręcz postęp w warsztacie pisarskim tej młodej autorki i po raz kolejny jestem zaskoczona skrupulatnością, z jaką tworzy opisywany przez siebie świat. Jak pisałam już przy okazji "Genezy", tutaj wszystko ma znaczenie i nie da się ukryć, że "Mrok" opiera się w dużej mierze na wewnętrznych odczuciach Jojo, na poszukiwaniu przez niego sensu życia zupełnie od początku. Na tym, czego on sam oczekuje zarówno od siebie, jak i od otaczających go ludzi. 


"Myślenie bywa niebezpieczne."

                Jak łatwo się zatem domyślić, książka ta jest jak świadectwo myśli szesnastolatka - dość chaotyczna, a jednocześnie zaskakująco realna i przekonująca w tym, jak autorka nakreśliła sylwetkę głównego bohatera. Dlatego pisałam wcześniej o stopniowym poznawaniu historii. "Mrok. Revamped" jest swego rodzaju wstępem do tego, co będzie działo się w kolejnych odsłonach serii. 

                Jednocześnie Evanna Shamrock posługuje się stylem przystępnym, choć wciąż nabierającym kształtów. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to książka warta uwagi i zaskakująca tym, jak dobrze może pisać ktoś w tak młodym wieku i jak wiele pracy i serca może włożyć w tworzoną przez siebie historię. 

                Seria "Signum Sanguinem" to opowieść, w której każdy odnajdzie coś dla siebie. To odrobina zaskakującej fantastyki, z wątkami oryginalnymi i poprowadzonymi w sposób niezwykle ciekawy. To thriller i kryminał w jednym, bo tajemnic i tragedii tutaj niemało, a jednocześnie to dramat, głównie jednostki, a dokładniej samego głównego bohatera. Bo Jojo jest bohaterem zmagającym się stale z przeciwnościami losu i tym, że czasami jego największym wrogiem może stać się w pewnym sensie... on sam. 

"Bezimienny renegat. Odszczepieniec. Człowiek bez twarzy."

                Czytajcie, naprawdę warto.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Evannie Shamrock.

poniedziałek, 31 lipca 2017

#24. Bad Mommy. Zła Mama - Tarryn Fisher




                  Kiedy zada się wielu ludziom pytanie, co wydaje się im największą tragedią, jaka może ich spotkać, można spodziewać się wielu najróżniejszych odpowiedzi. Śmierć najbliższej osoby, utrata czegoś cennego, porażka na tle zawodowym... I, niestety, ludzie bardzo różnie reagują na to, co ich spotyka. Nie wszyscy wierzą w powiedzenie "co nas nie zabije, to nas wzmocni". Z pewnością jedną z takich osób jest Fig, główna bohaterka najnowszej powieści Tarryn Fisher "Bad Mommy". 

poniedziałek, 6 lutego 2017

#5. Terapia - Sebastian Fitzek



                Kiedy dwunastoletnia Josephine zostaje uprowadzona z kliniki, w której była wraz z ojcem, media przeżywają prawdziwy szał. Bowiem dziewczynka była córką wybitnego, znanego specjalisty od schizofrenii, psychiatry Viktora Larentza. Sprawa stała się powszechnie znana, a media nie dawały żyć zrozpaczonym rodzicom. Jednak na usta wszystkich cisnęło się pytanie: co właściwie stało się dziewczynce? Nie znaleziono bowiem ciała, porywacze nie odzywali się z żądaniem okupu. Dziewczynka niemal rozpłynęła się w powietrzu, wszelki ślad po niej zaginął, pozostawiając w sercach rodziców niekończącą się udrękę. 

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators