poniedziałek, 3 kwietnia 2017

#16. Turkusowe szale - Remigiusz Mróz



                Długo czekałam na ten moment, by poznać jedną z pierwszych powieści z dorobku Remigiusza Mroza. Jego trylogia "Parabellum", z mrocznymi realiami II wojny światowej w tle, zdobyła wielu fanów, kupiła także i mnie. Dlatego z niecierpliwością wyczekiwałam momentu poznania kolejnej powieści historycznej pióra tego autora. Podobne czasy, jednakże realia bardzo odmienne. Każdy z nas słyszał o wielkich dokonaniach Polaków w latach czterdziestych dwudziestego wieku, kiedy to nasi lotnicy dzielnie walczyli przeciwko wojsku niemieckiemu po stronie Anglii. No i sławny dywizjon 303, bez którego losy Wielkiej Brytanii mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Remigiusz Mróz sam wyraźnie zaznaczył, że chcąc napisać historię o Polakach w szeregach RAF-u, stwierdził, że temat dywizjonu 303 został należycie przedstawiony w literaturze i właściwie nie ma co już dodawać w tym temacie. Dlatego na kartach "Turkusowych szali" przeczytamy o innym, wyjątkowym oddziale, Lwowskich Puchaczach, czyli 307 Dywizjonie Nocnym. 


                Historię poznajemy z perspektywy dwóch polskich lotników, bliskich sobie niemal jak bracia, Feliksa Essera i Leona Merowskiego. Na terenie Anglii czekali oni z niecierpliwością na moment, kiedy będą mogli wzbić się w przestworza i wykonywać swoje obowiązki, zarówno dla kraju, w którym obecnie żyją, jak i dla dopiero co usuniętej z map Europy Polski, zniewolonej przez wojska Hitlera. Kiedy otrzymują przydział do 307 Dywizjonu Nocnego i stają się członkami batalionu Lwowskich Puchaczy, byli pewni, że upragniony moment wreszcie nadszedł. Że w końcu będą mogli odwdzięczyć się za wszystkie krzywdy, których doznali zarówno oni sami, jak i wszyscy ludzie w ogarniętych wojną państwach. Jednakże zanim dwójka bohaterów i ich kompani będą mogli w końcu robić to, po co zostali sprowadzeni na teren Anglii i co potrafią najlepiej, napotkają wiele problemów, które skutecznie im to uniemożliwią. Wadliwy sprzęt, ciągłe nieprzychylne decyzje dowództwa, brak zrozumienia ze strony Brytyjczyków i ta niekończąca się bezsilność. Świadomość, że niedaleko giną ludzie, a oni nie mogą wykorzystać swojego potencjału, by im pomóc. 

                Tak, zdecydowanie czas wziąć sprawę w swoje ręce. 

                Od razu zaznaczę, że nie jest to typowa powieść historyczna, dlatego wszyscy ci, których ten gatunek odstrasza, poczekajcie jeszcze chwilę. To bardziej opowieść sensacyjna, pełna akcji i nieprzerwanych emocji. To fascynująca opowieść o Polakach, pełnych temperamentu, wiernych do ostatniej kropli krwi, nieokiełznanych. Zdolnych do rzeczy, w które wielu z nas nie byłoby w stanie uwierzyć. O ludziach, którzy zapisali się trwale w historii Anglii. Remigiusz Mróz wykonał kawał dobrej roboty, pokazał zarówno sukcesy, jak i porażki lotników z 307. Dodatkowo poznajemy bohaterów bardziej prywatnie, ich miłości, lęki i pragnienia. Dzięki temu jesteśmy w stanie bardzo szybko po prostu polubić Feliksa i Leona, kibicować im w kolejnych decyzjach i walce. Nie tylko w powietrzu. A uwierzcie mi, ich życie usłane różami nie jest i każdy z nich nie raz otarł się o śmierć.
                Nie jestem w stanie określić, ile z przedstawionych w książce wydarzeń zgodnych jest z faktami historycznymi, mimo że sam autor zaznacza, że nie zawsze był im wierny. Jednakże jest to historia pełna emocji, wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Zbudowana tak, że czytelnik jest w stanie wyobrazić sobie, że rzeczywiście tak mogło być. W dodatku to prawdziwa historia o Polakach, których cechy niemal wylewają się z kart powieści i nie raz uśmiechnęłam się pod nosem. Wprost wspaniała kreacja bohaterów! 

                Jako że to jedna z pierwszych powieści Remigiusza Mroza, spodziewałam się tego samego, co spotkałam w Parabellum, czyli, będąc szczerą, nie do końca wykształtowanego stylu. A tu proszę! Czyta się świetnie, tak jak każdą powieść tego autora. Nic, tylko się cieszyć! Od razu zaznaczę, nie ma tutaj wyszukanych opisów, za to sporo dialogów, które napędzają akcję. Nie zabraknie także tajemnicy, smutku, wszechogarniającej śmierci i obawy o jutro. A też woli walki za wszelką cenę, ku chwale wyznawanym ideałom. Zarówno tym dobrym, jak i złym. 

                O zasługach naszych rodaków podczas wojny mówić nie trzeba - każdy jest ich świadom, mniej lub bardziej. Jest to zdecydowanie coś, o czym warto pamiętać, a jeżeli przypomina nam o tym powieść tak dobra jak "Turkusowe szale", to czemu nie? 

Polecam!
               

28 komentarzy :

  1. Mnie też się podobała ta powieść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, jest warta przeczytania ;)

      Usuń
  2. Nie czytałam, (w sumie na razie zabrałam się za Mroza jedynie pod pseudonimem), ale na półce już czekają Zaginięcie i Kasacja ;) Jeśli okażą się tak dobre jak opinie o nich, to po Turkusowe szale też pewnie sięgnę ;)
    Pozdrawiam,
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wybór! Seria o Chyłce z pewnością Cię nie zawiedzie ;)

      Usuń
  3. Bardzo przyjemna recenzja, aż zaczęłam się zastanawiać! ;) Po prostu no co ja poradzę jestem sceptyczna do literatury wojennej. Wojna w tle jeszcze jakoś, ale już bohaterowie bezpośrednio zaangażowani w wojnę... No nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu jesteś sceptyczna? Ze względu po prostu na historię czy zraziła Cię jakaś powieść? ;)

      Usuń
    2. Wiesz co, to raczej kwestia mojej ogólnej niechęci do wojennych opisów. Rzadko kiedy trafiają w mój gust (choć nie wiem czy mój gust jest zdrowy skoro "spodobały" mi się "Medaliony" pani Nałkowskiej, no ale), a nawet jak trafiają to jeszcze rzadziej książka rzeczywiście mnie wciąga, zwłaszcza kiedy bohaterowie są czynnymi uczestnikami wojny. Historia - nie, zarówno akceptuję książki historyczne jak i nie mam powodu nie ufać panu Mrozowi. ;)

      Usuń
  4. Kusisz, ale najpierw sięgnę po inną książkę Mroza. Tylko niech się odkopię trochę z obecnej listy, jaką mam na najbliższe czytanie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedna z pierwszych książek Mroza... mam nadzieję, że napisze jeszcze jakąś wojenną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet Mróz nie zmusi mnie do przeczytania powieści historycznej. Po prostu mało co tak mnie odrzuca, jak rozpływanie się nad tym, co już było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zraziła Cię powieść tego typu? Bardzo jestem ciekawa ;) Bo ja na przykład uwielbiam takie historie i jestem bardzo ciekawa, dlaczego masz takie zdanie ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam Mroza, jej. Właśnie skończyłam Behawiorystę, wielkie wrażenie zrobiła również na mnie seria z Chyłką, czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behawiorysta - moja ulubiona książka ostatnimi czasy! ;)

      Usuń
  8. Cieszę się że polecasz :) Ja mogę za to polecić trylogię pod Pseudonimem Ove Longmansbo, Remigiusz Mroza, choć to zdecydowanie inne klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jeszcze nie czytałam! Staram się nadrobić jak najwięcej tego autora, ale Mróz wydaje nowe powieści strasznie szybko i nie nadążam :D

      Usuń
  9. Na "Turkusowe szale" czekałam od momentu, w którym dowiedziałam się o premierze. Mam nadzieję, że za niedługo uda mi się za brać za tą powieść.
    Pozdrawiam:D
    http://krainamola.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie poznałabym Twoją opinię ;)

      Usuń
  10. Na pewno przeczytam, ale najpierw będę chciała dokończyć inne serie autora, które zaczęłam i chwilowo skończyłam na pierwszym tomie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobny problem, ale to był po prostu impuls ;D

      Usuń
  11. Najpierw Chyłka, potem Forst i może wtedy sięgnę po Turkusowe szale :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie "najpierw to, potem to" tylko WSZYSTKO! ;D

      Usuń
  12. Nie słyszałam o tej książce, ale będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dopiero przy okazji recenzji jednej z Czytelniczek zaczęłam zastanawiać się nad pośrednią obecnością Mroza w moim życiu, a teraz znajduje tak bogatą i zachęcającą recenzję u Ciebie :)
    Podoba mi się, że przesuwasz w swej interpretacji punkt ciężkości ku zobrazowanej tutaj walce o ojczyznę, przy czym obraz ten jest głęboki i nie polega tylko na odmalowaniu glorii. Wydaje mi się, że walorem tej powieści jest właśnie znakomite uchwycenie przez autora niuansów, konstrukcja postaci wpleciona w nurt wydarzeń i dynamika dialogów, ponieważ dzięki temu łatwiej nam utożsamić się z nimi i unaocznić Czasy Pogardy.
    Dzięki Tobie wiem, czym może mnie ująć Mróz ;) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie może ;) Ten autor wydaje powieści tak różnorodne, że wydaje mi się, że każdy znajdzie w jego twórczości coś dla siebie. A co do treści, prawda jest taka, że podczas walki były i wzloty, i upadki. I trzeba o tym pamiętać ;)
      Dziękuję bardzo za komentarz! ;)

      Usuń
  14. Owszem, książkę przyjemnie się czytało, jednak nie wciągnęła mnie tak, jak na to liczyłam. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie do końca, ale i tak jestem zachwycona i nie żałuję przeczytania ;)

      Usuń

© Szablon wykonała Ronnie ™ | RONNIE creators